O albumie
Wydany po raz pierwszy przez Meta Records w 2004 roku, The Finest Thing został ponownie wydany pod koniec 2005 roku przez One Little Indian. W 2006 roku został zaprezentowany przez NPR. Piosenka “She Can’t Decide” pojawiła się w filmie Childless w 2007 roku.
Najwspanialsza Rzecz to Lori Carsonpierwszy nowy recording od trzech lat. To pierwszy raz, kiedy Carson napisała album jako serię powiązanych ze sobą piosenek, lub, jak sama je nazywa, "medytacji". Już okładka autorstwa artysty konceptualnego Russella Millsa pozwala wyczuć wewnętrzne, a zarazem otwarte nastawienie muzyki. Odcienie błękitu i ziemi unoszą się w wyblakłym krajobrazie, podkreślonym przez parę zakochanych, całujących się w spoczynku na przedniej okładce, z solitary postać leżąca w prześcieradłach na plecach. Te dźwiękowe medytacje w formie utworu to pełne obrazów, przejrzyste, leniwe wspomnienia z życia, które wryły się głęboko w pamięć emocjonalną, ale są opisywalne tylko w najbardziej poetyckich, obserwacyjnych kategoriach ze względu na ograniczenia słów. Carson używa wyrazistych gitar akustycznych i oszczędnych elektrycznych, połyskujących instrumentów klawiszowych, wyciszonej trąbki i warstw głosów (jej własnego i Ayako Hirakaty). Niektóre z tych głosów przekazują słowa, niektóre bez słów przekazują wszechobecne poczucie kontemplacyjnej podróży przez miłość, pamięć, ludzi, miejsca, rzeczy, wydarzenia, punkty orientacyjne — zarówno duchowe, jak i fizyczne — i sam czas jako żywiołową i subiektywną konstrukcję w przestrzeni, która oddycha, otwiera się, rozpuszcza i wyłania się na nowo jako transformacja. W utworze tytułowym Carson szkicuje uczucie oczyszczenia przez obecność ukochanego: “Kiedy zobaczyłam moją miłość, niedawno/To było jak oddychanie powietrzem/Po byciu bez niego, to było jak oddychanie/Po byciu tak długo bez niego". Nosowy, zaokrąglony dźwięk trąbki Scotta Tweedie wkracza pośród fortepianu i gitar, wijąc się przez następne wersety: “Tak szybko, jak chciałbyś, żeby to trwało/Tak szybko to mija/Nie możesz tego zatrzymać, nie możesz nawet spowolnić. Być w jego ramionach to najwspanialsza rzecz/Być w jego ramionach, w jego towarzystwie/było najwspanialszą rzeczą". Gdy kolejna strofa opada w miękkość, pojęcie przemijania staje się bardziej wyraźne: “Trzymasz się lata, jak szybko mija/Słodkie i słone powietrze, everything /Słodkie i słone powietrze, które kochasz everything o tym/Tak szybko, jak chciałbyś, żeby to trwało, tak szybko to mija…” Gdy instrumenty zaczynają się mieszać i splatać w centrum miksu, mała prawda Carsona staje się prawdą nadrzędną: że miłość, jak lato, przemija, a to, co pozostaje, to wspomnienie – fizyczne, emocjonalne, duchowe – tego, co „najwspanialsze”. Mogłaby to być druzgocąca prawda, gdyby nie była tak czuła i chętna, oferowana bez goryczy i żalu. Kolejne dwa utwory, „She Can’t Decide” i początek „Long Walk”, stają się punktami wyjścia dla reszty setu. Te utwory oferują głębsze, bardziej nastrojowe refleksje, ale prowadzone są przez głosy, które oferują wrażenia, a nie słowa, nucą „la la la” z wdziękiem w centrum bujnego, a jednocześnie oszczędnego miksu, który sprowadza słuchacza do ciszy, gdzie serce mówi w nieprzetłumaczalnych sylabach. „Hold Onto the Sun” jest bardziej zakorzenione, prostsze, trzymane mocno przez gitary i klawisze, w staccato, z ideą bycia w ruchu bez poddawania się pokusie ucieczki. To świadectwo złamania, które pragnie trzymać się tego, co ulotne: całości, bezpieczeństwa i pewności. Zamiast zagłębiać się w same okropne uczucia, jest to napomnienie i afirmacja akceptacji oraz chęci przyjęcia tego, co ma nadejść, nawet jeśli jego oblicze nie jest jeszcze widoczne. Gdy dwa dłuższe fragmenty unoszących się głosów prześlizgują się przez szkieletowe instrumentarium w „Glimmer” i „Grey World”, słuchacz obejmuje samotność bezkształtności i oczekiwania, zanim ostrożnie wyłoni się na pięknie wrażliwym „Coney Island Ride”, któremu towarzyszy 12-strunowa gitara i upiorne dźwięki, które mogą być śladami przeszłości przeżytej, teraźniejszości nie do końca objawionej lub dającej się przewidzieć przyszłości szepczącej intencje trudne do rozpoznania. To, co wyłania się przy powrocie „Long Walk”, to niespecyficzna, niemal bezkształtna obecność, która niczym duch unosi się ze studni ciszy i wnika w serce słuchacza. To subtelna, a jednocześnie wspaniała praca artysty, który nieustannie wyznaczał głębie i jawi się jako pouczające, afirmatywne źródło łagodności, współczucia, a nawet mądrości, pozwalając, by bóle i przyjemności przeszłości otworzyły się na cudowną ciszę teraźniejszości. ~ Thom Jurek, All Muzyka Guide
