O żywieniu się z celem
Co znaczy mieć pełne życie? Moja perspektywa ciągle się zmienia, zależy od moich bardzo zmiennych nastrojów. Ale niezależnie od definicji, w tym tygodniu moje życie było pełne. Było tak dobre, że kiedy się nad nim zastanawiam, mogę odsunąć inne myśli na bok: drobne zmartwienia, przemijające troski. Pamiętam, jak rozmawiałem z Johnem Shaeferem w jego programie radiowym. Był taki szybki. Zadawał świetne pytania. Miał interesujące things powiedzieć. Oczywiście, bardzo mu się podobała moja książka. Czy jestem aż tak płytka, że najlepiej się bawię, gdy jestem podziwiana? Może tak...
Choć spędziłem też ostatni weekend z Chloe, która jest zupełnym przeciwieństwem. Everything chodzi o nią, kiedy jesteśmy razem. Jestem tu, by ją kochać i się nią opiekować, jak inne dorosłe osoby w jej życiu. To prawda, dobrze się bawimy i jestem dla niej wyjątkowy w ten sposób. Ale ona jest dzieckiem. Nie jest jej zadaniem mnie "widzieć". Moim jest widzieć ją i tak robię. Zrobiliśmy obrazy. Jeden z moich jest zamieszczony powyżej. Ona zabrała swój do domu. Ulepiliśmy zwierzęta i koraliki z czerwonej gliny. Siedzieliśmy na wzgórzu z milionem innych ludzi w Central Parku, żeby obejrzeć pierwszą godzinę Poradnika pozytywnego myślenia. Potem chciała iść, więc wróciliśmy do mojego mieszkania i znowu malowaliśmy. Rano poprosiła mnie, żebym zredagował jej nowe opowiadanie. Daje mi możliwość takiej miłości, a to sprawia, że moje życie jest pełne.
W tym tygodniu stuknęło mi szesnaście lat trzeźwości i przemawiałem na dwóch mitingach. Zjadłem kolację z dobrym przyjacielem. Zaopiekowałem się moimi zwierzętami i pracowałem nad moją nową książką. Teraz patrzę przez okno na klon, czuję chłodny powiew. Dźwięk młota pneumatycznego rozlega się z przerwami. Jestem wdzięczny za te chwile ciszy pomiędzy. To jest klucz. Nie jest łatwo, a nawet umiejętność rozpoznania tego, uświadomienia sobie, że moje życie jest pełne i dobre, jest ulotna. Wiem o tym.
